Śmiech Henry'ego Millera.

http://www.rickveitch.com
Bezpardonowy atak świątecznym szlagierem w wykonaniu Mariah Carrey na stacji benzynowej, uświadomił mi, że owe święta tuż tuż. Co rok w podobny sposób tak się owa iluminacja odbywa i co roku czuję się zaskoczona. Tym, iż jesień (moja ulubiona pora roku) dobiega końca i że już za moment słońce wejdzie w znak Koziorożca, rozpoczynając tym samym astronomiczną zimę. Czwartego zimowego dnia swoje 121 urodziny obchodziłby mój ulubiony koziorożec, outsider i pisarz.

Henry Miller (1891-1980) – amerykański pisarz, eseista. Kolos z Brooklynu. Znienawidzony przez purytanów i feministki. Jego pisarskie nowatorstwo polega nie tylko na przełamaniu barier obyczajowych, łamaniu ograniczeń i konwencji językowych, stylistycznych i kompozycyjnych. Polega przede wszystkim na podniesieniu kolokwializmów i potocznego języka do rangi zjawiska literackiego. Miller zaciera granice miedzy literatura piękną a autobiografią. Życie codzienne czyni mitem. Niezwykła swoboda, z jaką udaje mu się łączyć naturalizm opisów, surrealistyczne wizje senne i prozę z wyszukaną retoryka, przydaje jego pisarstwu ogromnej emocjonalnej i intelektualnej spontaniczności.
'“Henry wywołuje wściekłość z powodu swej żądzy życia (...) Niczego nie chowa dla siebie, uznając,że natchnienie jest niewyczerpane. Ta wyjątkowa szczodrość przysparzała mu wrogów. Drwili z jego otwartości, gdyż nie potrafili jej naśladować. Wszystkie jego wady brały się z nadmiaru. Lecz z nadmiaru zrodziły się tez jego wszystkie cnoty.” (E. Jong ” Diabeł na wolności”)
Henry to artysta outsider, któremu przyszło tworzyć i żyć w świecie, gdzie nie toleruje się różnic poglądowych, nadmiernej uczciwości i wyrażania swoich poglądów bez ogródek. Jego pisarstwo spotyka się z niezrozumieniem – uważa się je przede wszystkim za pornograficzne i to nie tylko w purytańskiej Ameryce. Podobnie odczytywany i klasyfikowany był i jest D.A.F. de Sade. Opinia zboczeńca przeważa nad opinią eksperymentatora, ukazującego wszystko to, co w człowieku stłumione i uwolnione od społecznych norm, nakazów prawnych i religijnych. Tennessee Williams na temat funkcji seksu w literaturze mawiał – “wykorzystuję seks, by podnieść temperaturę na widownie, gdy się publiczność odpowiednio nastroi, można jej powiedzieć wszystko”.
Trzeba posiadać nie lada odwagę, by potrafić powiedzieć publicznie WSZYSTKO… Odwagę, determinację i gotowość na przyjecie ciosów krytyki i wszystkich innych odbiorców, którzy tak naprawdę wolą teksty zawoalowane a zbytnią dosadność w literaturze ( i nie tylko) sprowadzają do prostactwa albo pornografii. Miller się odważył i … całkowicie obnażył, co jak myślę – jest nieodzowne w wielkiej literaturze, i w sztuce w ogóle. Pierwsi do ataku na Millera przystąpili purytanie a nieco później feministki.
Miller szokuje uczynkiem. To trudniejsza strona wolności. George Orwell pisał : "W latach 30-tych pisarz mógł zostać komunistą albo faszystą." Miller nie został jednym ani drugim. Ryzykował świadomie. W swoich kolejnych powieściach powtarzał, że wszechogarniające systemy nie obchodzą go nic a nic, niezależnie od losu, jaki jemu, Millerowi zgotują. Jego ambicją było za wszelką cenę pozostać Henrym Millerem.




Pisarstwo Millera jest wolne. Wolne od niedomówień, fałszywej skromności, od wszelkiej przyzwoitości. Do czytelnika docierają słowa brutalnie nagie, obdarte z całej konfekcji ozdobników i wieloznaczności tak lubianej przez większość zniewolonych. Dla Henry’ego nie istnieje “ wzgórek Wenery”, on używa i to wielokrotnie słowa “pizda”.
Henry Miller potrafi się śmiać. Z życia, z ludzi, z siebie samego. Odrzuca wiarę w postęp, w wojnę, systemy polityczne. Widzi wszystko wyraźnie, jest outsiderem dawno po przebudzeniu, dostrzegającym ułomność i nierzeczywistość świata w jakim przyszło mu żyć. I co czyni Miller Outsider? Nie wymyśla utopii i ideologii, nie zamyka się w pustym pokoju, by kontemplować swoja odmienność, nie ulega szaleństwu i nie popełnia w skrajnym akcie rozpaczy samobójstwa.
Miller wybucha prawdziwym śmiechem.
“Kiedy anioł po raz pierwszy usłyszał śmiech diabla, osłupiał. Odbyło się to na jakiejś uczcie, w której uczestniczyło dużo ludzi i wszyscy oni, jeden za drugim, przyłączali się do diabelskiego śmiechu, tak bardzo był on zaraźliwy. Anioł doskonale rozumiał, że ten śmiech wymierzony jest przeciwko Bogu i przeciw godności Jego dzieła. Wiedział, że musi natychmiast jakoś zareagować, lecz czuł się słaby i bezbronny. Ponieważ sam nie potrafił nic wymyślić, zaczął naśladować swego przeciwnika. Otworzył usta i wydal przerywany, modulowany dźwięk z górnych rejestrów swej skali głosu i nadal mu odwrotny sens: podczas gdy śmiech diabla wskazywał na bezsensowność rzeczy, to śmiech anioła – przeciwnie – wyrażał radość z tego, ze wszystko na świecie jest tak mądrze urządzone, wspaniale wymyślone, piękne, dobre i pełne sensu. Diabeł i anioł stali wiec na wprost siebie, otwierali usta i wydawali mniej więcej taki sam dźwięk, lecz każdy z nich wyrażał w nim coś innego. I diabeł patrząc na śmiejącego się anioła, śmiał się coraz bardziej, głośniej i prawdziwiej, bo śmiejący się anioł był nieskończenie śmieszny.” ( Milan Kundera” Księga śmiechu i zapomnienia”)



Podobno w wigilijną noc zwierzęta przemawiają ludzkim głosem. Może i nam się uda tak naprawdę przemówić i porozmawiać?Prawdziwego śmiechu i autentyzmu wszystkim życząc już dziś, mimo, że do Świąt zostało jeszcze nieco czasu - żegnam się do następnego wpisu.

Magda Lipiejko alias June Miller, koziorożec styczniowy.
Trwa ładowanie komentarzy...